Wspomnienie o Osadzie VI Oraczy. Fotograficzne


„Wspomnienie o Osadzie VI Oraczy. Fotograficzne”
Prezentowane fotografie powstały kilka lat temu, w czasie gdy losy znanego w Bochni Parku Archeologicznego – Osady VI Oraczy – pozostawały jeszcze niepewne. Wówczas można było mieć nadzieję, że miejsce to zostanie odtworzone i nadal będzie służyć mieszkańcom jako przestrzeń edukacji i spotkań z historią.
Osada VI Oraczy była miejscem wyjątkowym. Przyciągała zwłaszcza rodziny z dziećmi, oferując możliwość bezpośredniego kontaktu z dawnymi rzemiosłami i codziennością minionych epok. To tutaj wielu młodych ludzi po raz pierwszy mogło zobaczyć, jak pozyskuje się sól z solanki, jak wytwarza się liny, formuje gliniane naczynia czy konstruuje drewniane beczki. Przedmioty i umiejętności, które przed wiekami stanowiły podstawę życia, stawały się zrozumiałe i bliskie współczesnemu odbiorcy.
Przez kolejne lata rozważano różne koncepcje zagospodarowania tego terenu – od inwestycji mieszkaniowych i hotelowych po reaktywację parku archeologicznego. Ostatecznie przestrzeń ta zmieniła swój charakter. W jej sąsiedztwie powstał nowoczesny kompleks handlowo-usługowy, znany dziś jako S-MALL Park, zlokalizowany w pobliżu szybu Campi.
Dla wielu mieszkańców Bochni to symbol zmieniających się czasów. Jeszcze niedawno miasto funkcjonowało bez galerii handlowych i wielkopowierzchniowych sklepów, zachowując bardziej szary, a może kameralny charakter. Dziś codzienność wygląda inaczej – nowocześnie, dynamicznie, niemal „jak na Zachodzie”.
To fotograficzne wspomnienie przestrzeni, która zniknęła z naszego krajobrazu, lecz wciąż pozostaje obecna w pamięci mieszkańców. Paradoks tej przemiany można odczytać przez przewrotne nawiązanie do tytułu filmu „Na Zachodzie bez zmian” – bo choć nowy kompleks rzeczywiście powstał w zachodniej części Bochni, trudno mówić o „braku zmian”. Przeciwnie – zaszło tu bardzo wiele. Zmieniło się wszystko: krajobraz, funkcja miejsca i sposób jego doświadczania. To, co kiedyś było przestrzenią spotkania z przeszłością, ustąpiło miejsca współczesności – na szczęście komercyjnej i handlowej. Świat się zmienia i nic już nie będzie takie jak było. Dlatego pozostają fotografie.
Zobacz galerię

Bazylika Nieznana – część 1. Detal, który umyka...


Bazylika Nieznana – część I: Detal, który umyka…
Bazylika pw. św. Mikołaja Biskupa w Bochni to świątynia, która wielu z nas wydaje się doskonale znana. Jej charakterystyczna sylwetka na stałe wpisała się w krajobraz miasta, a wnętrze stało się tłem codzienności dla mieszkańców, parafian, gości oraz licznych pielgrzymek. Jednak im dłużej się jej przyglądam, tym wyraźniej odkrywam, jak niewiele o niej wiem i jak wiele istotnych szczegółów dotąd mi umykało. Ten projekt narodził się w chwili, gdy zauważyłem „dziwne znaki” na kamiennej ścianie, których nie rozumiałem ani ja ani moi znajomi. Wtedy zrozumiałem, że przez lata fotografowania Bazyliki widziałem ją, ale nie zawsze potrafiłem dostrzec i zrozumieć ukryte w niej symbole oraz detale. Wracając do niej o różnych porach dnia i roku, pojąłem, że samo wykonanie zdjęcia i jego edycja to za mało – aby naprawdę poznać tę architekturę, trzeba sięgnąć znacznie głębiej. Poszukiwanie rzetelnych i uporządkowanych informacji okazało się jednak wyzwaniem, ponieważ historia Bazyliki to fascynujący labirynt wątków wymagający cierpliwości i dociekliwości. „Bazylika Nieznana” to cykl, w którym próbuję spojrzeć na tę monumentalną budowlę świeżym okiem. Na warsztacie mam obecnie kilka projektów poświęconych świątyni, z których każdy opiera się na innym kluczu interpretacyjnym. Część pierwsza, którą dziś prezentuję, jest – paradoksalnie – najłatwiejsza. Dzięki konsultacjom z Panem Pawłem Putowskim, konserwatorem świątyni, wiele kwestii udało się wyjaśnić, choć część tajemnic nadal czeka w cieniu naw na swoje odkrycie. Zapraszam Państwa do wspólnej podróży i próby spojrzenia na Bazylikę oczami turysty, który przekracza jej próg po raz pierwszy. To najlepszy sposób, by naprawdę poznać ten kościół: zatrzymać się przed fasadą, obejść mury dookoła i wejść do środka bez pośpiechu oraz bez rutynowego założenia, że „przecież to znamy”. Prawdziwe odkrywanie nie polega wyłącznie na szukaniu nowych miejsc w odległych krajach, skąd po kilku dniach i tak wracamy do Bochni, lecz na patrzeniu nowymi oczami na to, co otacza nas na co dzień. Dopiero gdy staniemy się turystami we własnym mieście, zaczynamy dostrzegać głębię w murach, obok których przechodzimy od lat. Ta nowa perspektywa pozwala zamienić rutynę w fascynującą podróż do serca miejsc, które – jak nam się zdawało – znamy już na wylot. Jeśli uważasz, że o bocheńskiej Bazylice wiesz już wszystko, proponuję małe wyzwanie: spróbuj obejrzeć poniższe zdjęcia bez czytania podpisów i sprawdź swoją wiedzę. Być może okaże się, że to, co znane, wciąż potrafi zaskakiwać. A to dopiero początek tej drogi. Przyjrzyjmy się w tym projekcie elewacji bazyliki
Dziękuję za konsultacje i informacje Panu Pawłowi Putowskiemu, konserwatorowi zabytków w bazylice.
Zobacz galerię

Bocheńska Alma Mater


Bocheńska Alma Mater
I Liceum Ogólnokształcące im. Króla Kazimierza Wielkiego w Bochni to jedna z najstarszych szkół średnich w Małopolsce, założona w 1817 roku. Pierwotnie miała kształcić lojalne wobec zaborcy kadry urzędnicze, jednak z czasem stała się ważnym ośrodkiem edukacyjnym w regionie. Wystarczy prześledzić listy absolwentów poszczególnych roczników – znajdziemy tam nazwiska znane nie tylko w kraju, ale i za granicą.
W 2017 roku obchodzono 200-lecie istnienia szkoły. Z tej okazji zorganizowano wystawę pt. "Historia Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Bochni" oraz opublikowano "Kronikę Gimnazjum w Bochni z lat 1817–1904".
Obecne liceum to nie tylko miejsce nauki, ale również piękny budynek, który wraz z okolicznym parkiem, zwanym alejkami, tworzy niepowtarzalny bocheński klimat. Nie ma mieszkańca miasta, który choć raz nie spędził tu czasu, nie był z nim związany czy nie zakochał się w tym miejscu lub w ludziach, którzy je tworzyli.
Ktoś powie: "Po co fotografować to samo miejsce, ten sam budynek, który przez lata prawie się nie zmienił?" Ale czy to prawda? Nie! Osoby wrażliwe dostrzegą detale, niuanse, piękno przyrody i poczują magię tego miejsca. Uruchomią się wspomnienia – i to nie tylko u absolwentów. Sam uczęszczałem do Technikum Budowlanego, które mieściło się tuż obok. Ale wiadomo – najładniejsze dziewczyny były właśnie w tym liceum!
W ramach wydarzenia "Weekend z Zabytkami" organizowane są zwiedzania zabytkowego budynku szkoły. To doskonała okazja, by poznać jego historię i znaczenie dla regionu.
Pragnę zwrócić uwagę na dwie kluczowe daty:
• 1885 – Z inicjatywy burmistrza Bochni, dr. Józefa Trybulca, podjęto uchwałę o budowie nowego budynku szkolnego i przeznaczono na ten cel odpowiednie środki.
• 4 grudnia 1886 – Nowy budynek szkolny został oddany do użytku. Stało się to za panowania cesarza Franciszka Józefa I.
To zaledwie dwa lata! Dziś tak szybkie tempo budowy wydaje się niemożliwe, ale to były inne czasy…
Zobacz galerię

Dworzec kolejowy i infrastruktura kolejowa


Tym razem fotograficznie przedstawiam Państwu dworzec kolejowy w Bochni – budynek doskonale znany każdemu mieszkańcowi solnego grodu i okolic. Jednak rzadko patrzymy na niego oczami turysty, nie dostrzegamy jego architektonicznego uroku. Jak już znajdziemy się w jego pobliżu, zazwyczaj jesteśmy w pośpiechu – albo pociąg się spóźnia, albo przyjeżdża punktualnie. Czasem trudno stwierdzić, co gorsze... „A gdy na kogoś czekamy, często siedzimy w samochodzie na parkingu albo w jakimś fast foodzie.”
Osobiście z wielką chęcią zgłębiłbym historię tego miejsca – budowę linii kolejowej, znaczenie tej inwestycji dla rozwoju miasta i regionu. Dworzec kolejowy i „dworcówka” – restauracja na dworcu, której już nie ma – to miejsca dobrze znane mi z czasów młodości. Spędzałem tam nieraz wiele godzin każdego dnia. Każdy przyjazd pociągu był wydarzeniem, a w latach 80. XX wieku kursowało ich kilkakrotnie więcej niż obecnie. Ludzie wyjeżdżali do pracy i wracali z niej, często z tobołami, kierując się dalej na dworzec autobusowy. Niejednokrotnie podróż do domu zajmowała im wiele czasu.
W murach restauracji zwanej „dworcówką”, w gronie przyjaciół, snuliśmy śmiałe plany – jak zmienić świat i kim będziemy w najbliższej przyszłości. O tej dalszej nie myśleliśmy – przecież miało jej nie być… Po latach znaczna część transportu pasażerskiego i towarowego przeniosła się na drogi publiczne. Znaczenie kolei uległo zmniejszeniu. Wielu mieszkańców od lat nie podróżowało pociągiem. Dziś nic nie jest już tak proste, jak kiedyś – nawet kupno właściwego biletu…
A przecież budowa linii kolejowych była jednym z najważniejszych wydarzeń XIX wieku. To był przełom, na pewno większy niż budowa autostrad. „C.K. Uprzywilejowana Droga Żelazna Karola Ludwika” – bo tak brzmiała jej oficjalna nazwa – została otwarta 20 lutego 1856 roku. Gdyby nie kolej, Bochnia i Salina nie rozwijałyby się, a ich znaczenie byłoby znacznie mniejsze. Nie byłoby Kolejki (https://www.fotobochnia.pl/html/galeria_miniatury.php?proj=24), a liczne jednostki oraz formacje wojskowe w monarchii austro-węgierskiej i II Rzeczypospolitej nie miałyby odpowiedniego zaopatrzenia.
Kolej stała się kluczowym czynnikiem przyspieszającym industrializację, ułatwiając transport surowców (w tym soli), towarów oraz ludzi. Dzięki niej miasto zyskało nowe połączenia handlowe, co sprzyjało napływowi inwestorów i zwiększeniu aktywności gospodarczej. Dodatkowo poprawiła komunikację z innymi regionami monarchii austro-węgierskiej, wzmacniając pozycję Bochni jako ważnego węzła komunikacyjnego.
Początkowe plany budowy C.K. Uprzywilejowanej Drogi Żelaznej Karola Ludwika nie obejmowały Krakowa – co może wydawać się dziś zaskakujące. Nie wynikało to jednak wyłącznie z faktu, że Kraków przez pewien czas funkcjonował jako Wolne Miasto (właściwa nazwa Wolne, Niepodległe i Ściśle Neutralne Miasto Kraków wraz z Okręgiem ). Po wcieleniu do Austrii w 1846 roku pozostawało w jej granicach, ale pełna integracja z monarchią nastąpiła dopiero w kolejnych latach. Właśnie dlatego początkowo planowano poprowadzić linię kolejową z pominięciem Krakowa.
Ale to już temat na inną opowieść. W Bochni mieszkają ludzie, którzy duuuuużo lepiej znają ten temat. Teraz wróćmy do oglądania zdjęć.
Zobacz galerię

Cienie Bochni


„Cienie Bochni”.
Krótki traktat fotograficzno-filozoficzny o cieniu.
„Są dziwy na niebie i na ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom” to motto zaczerpnięte z „Hamleta” Williama Szekspira. Znajduje się ono również w drugiej części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Choć jak wiadomo „szkiełko i oko” podpowiadają, że wszystko da się wytłumaczyć nauką, to cień zawsze stanowił zagadkę i pobudzał (przynajmniej moją) wyobraźnię. Cień, to obszar do którego światło nie dociera bezpośrednio ze źródła, gdyż na drodze promieni świetlnych znajduje się przeszkoda. Niby to proste i oczywiste ale czasem można „bać się własnego cienia”, "snuć się za kimś jak cień", "usuwać się w cień" czy „wyjść z cienia". Są pewne sprawy, które „kładą się cieniem na dobrej reputacji, czy nawet honorze. Jednak najlepiej jest „gdy bez cienia wątpliwości” podejmujemy decyzję. Niekiedy po traumatycznych przeżyciach możemy „być cieniem samego siebie” lub „żyć w cieniu” a nawet „bać się własnego cienia”. W danym stwierdzeniu może też nie być „cienia prawdy", możemy też „nie mieć cienia szansy” lub nawet być „cieniu podejrzeń”. Najgorzej jest jednak gdy „cień przeszłości” ciągnie się za nami lub kroczy przed nami. Żle jest również gdy nie możemy rozróżnić cienia od głównego motywu, wtedy zacierają się różnice między tym co realne, prawdziwe a tym co jest ułudą, nieprawdą, mirażem. Dużo lepiej jest jak nie ma cienia a jest ciemna strona. Wtedy łatwiej rozróżnić co jest rzeczywistością i prawdą.
Są jeszcze bocheńskie cienie fotograficzne i niewielki ich fragment (jakby cień) prezentuje Państwu w tym projekcie. Bo cienie to w fotografii środek wyrazu, bez cieni, bez światłocieni zdjęcia są płaskie i pozbawione charakteru. Cień to wspaniałe narzędzie, którym można kształtować kompozycję, nadać kadrom emocje, tajemnice a nawet przesłanie.
Zobacz galerię

Kolejka


Kolejka
Kolejka to nie tylko potoczna nazwa terenu w północnej części Bochni. Bowiem nazwa ta kryje coś więcej, nawiązuje do rodzaju i sposobu transportu soli z Szybu Campi do stacji kolejowej, który choć trudno w to uwierzyć odbywał się linią kolejową po torach i to nie wąskich tylko o standardowym rozstawie, dodatkowo, z górki i pod górę, z licznymi zakrętami i po wiadukcie kolejowym. Do dzisiaj widoczne są niektóre pozostałości po tej infrastrukturze, co prezentuje na zdjęciach. Niestety, jest ich coraz mniej. A przed nią była salinarna kolejka linewkowa, lecz wiedza o niej jest jeszcze mniejsza.
Nie wiem czy Państwo mają podobne wrażenia co ja, ale jak próbowałem znaleźć materiały o Kolejce to znalazłem ich tak mało, że nie mogłem w to uwierzyć. Może gdzieś są, ale jak to w Bochni bywa, wiele tematów, zagadnień i historii wymaga napisania od nowa lub uzupełnienia. Nie mamy aktualnej monografii miasta a co dopiero jakiegoś nikomu niepotrzebnego opisu miejsca zwanego powszechnie Kolejką. Wspomnienia a Kolejka? I to jakie? Cóż tam się nie działo. W sobótki paliło się tam ogniska i to jakie... Wydobywano podkłady kolejowe, wrzucano opony i różne inne rzeczy, obecnie można je nazwać odpadami. Ogień był na wiele metrów, a dym? Wtedy nie było takich ograniczeń jak obecnie. Ognisko musiało być duże i widoczne z daleka. O innych rzeczach trudno pisać, przecież ludzie to będą czytać… Rewitalizacja Kolejki zmieniła to miejsce i nadała mu charakter współczesnych ciągów pieszo-rowerowych z możliwością odpoczynku, ćwiczeń na zielonej siłowni i placem zabaw. Umożliwiła częstsze korzystanie z tego terenu przez mieszkańców naszego miasta. Do pełnego wykorzystania potencjału tego miejsca brakuje lokomotywy z wagonami. Tak !. Lokomotywy z wagonami. Ostatecznie mogłaby stać na fragmencie torów przy Szybie Campi, w odtworzonej stacji początkowej, a przy niej bardziej szczegółowy opis co, gdzie, kiedy, ile i dlaczego? Może kiedyś ktoś zrealizuje ten pomysł. Jeżeli w Kłaju mamy tramwaj ( a co ma ta miejscowość wspólnego z tramwajem? Aha jest piosenka zespołu Brathanki „w Kłaju, w tramwaju-kochaj mnie), to może nasza Kopalnia i Miasto pozyska lokomotywę parową z wagonem i odtworzy fragment torów w Bochni? Co obecnie możemy zauważyć ze „starej Kolejki”. Coraz mniej ale część zdjęć prezentuje pozostałości po dawnej roli Kolejki np. słupki hektometrowe wkopane w ziemie z różnymi cyframi oznaczającą odległość od stacji docelowej (x 100 m). Słupki z symbolem SB. Oczywiście to nie znaczy Służba Bezpieczeństwa a raczej Salina Bocheńska, fragmenty infrastruktury, murki, odwodnienia, wiadukt kolejowy. Jeszcze nie tak dawno były widoczne tory na ulicy Wodociągowej. Zapraszam do oglądnięcia zdjęć z tego bardzo ważnego kiedyś dla Kopalni i Miasta terenu zwanego Kolejką.
Zobacz galerię

Święto demokracji, czyli bocheńskie wybory.


Jak wyglądała Bochnia podczas kampanii wyborczych w ostatnich latach? Jakie i gdzie były banery i plakaty wyborcze? Kto startował? To zobaczymy na subiektywnym wyborze zdjęć z ostatnich 11 lat. Od 2014 roku w Polsce i oczywiście w naszym mieście odbyło się kilka kampanii wyborczych związanych z różnymi typami wyborów. Oto ich zestawienie:
1.Wybory samorządowe 2014 (listopad 2014 r.) 2.Wybory prezydenckie 2015 (maj 2015 r.) 3.Wybory parlamentarne 2015 (październik 2015 r.) 4.Wybory samorządowe 2018 (październik –listopad 2018 r.) 5.Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019 (maj 2019 r.) 6.Wybory parlamentarne 2019 (październik 2019 r.) 7.Wybory prezydenckie 2020 (czerwiec-lipiec 2020 r.) 8.Wybory parlamentarne 2023 (październik 2023 r.) 9.Wybory samorządowe 2024 ( kwiecień 2024 r.)
A co przed nami? Oto przewidywany harmonogram wyborów w Polsce do 2030 roku:
1. Wybory prezydenckie w maju 2025
2. Wybory parlamentarne 2027
3. Wybory samorządowe 2028
4. Wybory do Parlamentu Europejskiego 2029
5. Wybory prezydenckie 2030
Zakładając, że programy wyborcze, jak sama nazwa wskazuje to program działania, cele i metody ich osiągnięcia czyli „dobre chęci” i porównując je do faktycznych efektów, pozostaje sparafrazować znane przysłowie. Można rzec "Programami wyborczymi piekło jest wybrukowane". Jednak czy mamy inny wybór? Wydaje się, że NIE. Podsumowując: Nie mamy wyboru muszą być wybory.
Zobacz galerię

Arkady


Arkady
Oprócz Rynku, Arkady to jeden z najbardziej znanych obiektów w Bochni. Kiedyś tętniły życiem i naszą młodością. Oj, co tu się działo. W tym miejscu przy różnych „okazjach” człowiek się spotykał z innym człowiekiem. Tutaj chował się przed deszczem. To w Drinku spotykała się bocheńska Bohema, nieraz przebywali w nim sami muzycy, bowiem Bochnia muzyką stała i tylko barman nie grał ... „Drink Bar” był jak kawiarnia "Fafik" - kultowy wręcz lokal z ulicy Siennej w Krakowie. Zapachy Drink Baru były trudne do pomylenia z innymi. Mieszanka papierosów, alkoholu, kawy, „perfum” albo ich braku. Jak został zamknięty to zaczęło czegoś brakować w naszym mieście. Była też ubikacja, bez szału, taki późny PRL. Funkcjonowała również Cepelia, to jakby krakowskie Sukiennice (z przymrużeniem oka). Rękodzieło, skóry i ten zapach.. Kiosk Ruchu ze wszystkim a zwłaszcza z ogromną ilością gazet i papierosów i znowu inny zapach, typowy z dominującą nutą farby drukarskiej i tytoniu. Kwiaciarnia, kolejny zapach, żywy, kwiatowy i wilgotny. Do dzisiaj pozostał zegarmistrz i niech zostanie jak najdłużej. Od strony południowej, do słońca z widokiem na Rynek stali i dalej stoją mieszkańcy naszego miasta, którzy byli inni niż reszta, poszli drogą, która pewnie na początku była bardzo łatwa i wesoła, później stała się znacznie trudniejsza. Nawet oni teraz są już inni, jacyś niebocheńscy. Po zamknięciu Drink Baru, Cepelii, kiosku, kwiaciarni zmienił się zapach na … urynopodobny i kałopodobny. To takie wspomnienie zapachu na podstawie fotografii.
Zobacz galerię

Detal i motyw w architekturze Bochni – cz.1


Detal i motyw w architekturze Bochni – cz.1
Czy w naszym mieście występują detale i motywy architektoniczne, którym warto byłoby poświęcić naszą uwagę? Oczywiście, że TAK. Jest ich całkiem sporo, znajdują się najczęściej nad naszymi głowami i są mniej lub bardziej widoczne z chodników, ulic czy placów. Niektóre z nich, Państwo na pewno znają ale o części z nich mało kto wie. O czym mogą nam „opowiedzieć” detale i motywy architektoniczne? Oczywiście, o ich właścicielu, historii danej kamienicy czy nawet miasta. Tylko trzeba je prawidłowo odczytać a to nie jest takie proste. W przypadku niektórych motywów i detali jest wręcz trudne lub niemożliwe do jednoznacznej interpretacji. To praca na wiele lat i dla wielu osób z wiedzą z dziedziny historii sztuki.
Kiedy przygotowywałem zdjęcia do projektu stwierdziłem, że ich ilość jest tak duża, że nie zmieszczą się w jednej części. Dlatego powstaną co najmniej dwie. Na wiele pytań nasuwających się przy oglądaniu zdjęć nie znalazłem odpowiedzi u siebie, jak również u innych osób interesujących się naszą przeszłością. Z tego powodu opisy zdjęć są proste i minimalistyczne, bo taka jest formuła tej witryny (www.fotobochnia.pl).
Niektóre prezentowane detale i motywy zawierają elementy symboliki wolnomularskiej. (Napisałem zawierają elementy symboliki wolnomularskiej a nie że są masońskie). Może ktoś z Państwa wesprze mnie swoją wiedzą i doświadczeniem w tej dziedzinie. Generalnie, to zagadnienie jest przeznaczone dla historyka sztuki, ale i tak musi się on oprzeć na zdjęciach. Jeżeli turysta będący w naszym mieście spojrzy na kamienicę SBiMZB (Bochniaków) zobaczy charakterystyczny znak – Oko Opatrzności Bożej ( oko zamknięte w trójkącie na tle którego pojawiają się świetliste promienie symbolizuje Trójcę Świętą). Oko Opatrzności jest często odczytywane jako artystyczne wyobrażenie Boga przedstawione w postaci piktogramu składającego się z otwartego oka wpisanego w trójkąt równoramienny, z którego boków widoczne są promienie. Co dziwne taki symbol występuje również u wolnomularzy i nie da się go jednoznacznie odróżnić. Podobna sytuacja występuje bocheńskim „zagłębiu bankowym” koło Poczty Polskiej, w dawnym budynku Wacława Hykla. Miejsce te znane w Bochni dawniej było zajazdem i gospodą. Tam również zobaczymy Oko Opatrzności. Przyjmuje się, że oba budynki stanowiły zaplecze dla działalnością biskupa Grzegorza Zieglera i funkcjonowania w Bochni na krótko na początku XIX wieku Seminarium i Studium teologicznego pastoralistów. Choć są tacy, którzy widzą w nich symbole wolnomularskie. Tak naprawdę nie da się jednoznacznie zinterpretować symboli architektonicznych bez poznania historii fundatora, właściciela kamienicy czy budynku a jak wspomniałem wcześniej to bardzo żmudna, długotrwała praca dla wielu osób. W części 1 nie znalazły się detale bardzo charakterystycznych budynków w Bochni np. Willi pod Kozłem zaprojektowana przez Teodora Talowskiego. Przyjdzie na nie czas w następnej części.
Zobacz galerię

Willa pod orłem na ul. Orackiej.


Willa pod orłem
Tak brzmi nazwa kamienicy znajdującej się przy ulicy Orackiej nr 7. Prawie każdy mieszkaniec ją zna, przechodził obok niej wiele razy. Niektórzy pamiętają jak była zamieszkała, jak można było się w niej „opalić” czy poćwiczyć na siłowni. To dawne historie. Obecnie, cały czas następuje proces jej degradacji. Przepiękne detale architektoniczne ulegają nieodwracalnemu zniszczeniu. Najbardziej eksponowany orzeł, zrywający się do lotu, początkowo dźwigał wiele lat odpadający fragment elewacji, następnie obok niego, na dachu wyrósł piękny kwiat. Ostatecznie został zakryty folią, co na pewno nie uchroniło go przed dalszym niszczeniem. Nieżyjący już Jan Flasza w opracowaniu „Bochnia Przewodnik po mieście” Bochnia 2015 napisał: „Dom nr 7 – willa „Pod orłem” zbudowano w 1889 r. na miejscu dawnego dworku pisarzy żupnych. Neorenesansowa, z gankiem na filarach wspierających taras; w półkolistym przyczółku płaskorzeźba orła. W okresie okupacji w tym budynku mieściła się siedziba komisariatu niemieckiej policji kryminalnej (Kripo), a po zainstalowaniu się w 1945 r. władzy komunistycznej przez pewien czas Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Ta mroczna przeszłość skrywa nieznane, nieodkryte i nieopisane historie. Prezentowane fotografie obejmują lata 2009-2024. Warto podkreślić, że budynek jest wpisany do WYKAZU OBIEKTÓW WPISANYCH DO REJESTRU ZABYTKÓW NIERUCHOMYCH WOJEWÓDZTWA MAŁOPOLSKIEGO pod poz. 24 (5.11.2019 r.). O willi znajduje się również informacja i zdjęcia - https://fotopolska.eu/Bochnia/b346033,Oracka_7.html
Zobacz galerię

Rynek Główny przed rewitalizacją cz.2 (2017-2018)


Rynek przed rewitalizacją – cz.2 Lata 2017-2018
Poprzedni projekt „Rynek przed rewitalizacją – cz.1” zawiera zdjęcia Rynku od 2008 do 2016. Zainteresowanych jego wyglądem zapraszam do oglądnięcia części 1. W bieżącym projekcie prezentuje zdjęcia od pierwszych prac archeologicznych w marcu 2017 r. ich efekty, następnie przywrócenie do stanu pierwotnego aż do czasu rozpoczęcia rewitalizacji centrum miasta jesienią 2018 r. Prace archeologiczne miały na celu dokładne ustalenie, jakie relikty przeszłości znajdują się pod kostką Rynku, i co najważniejsze w którym miejscu i jak duży był bocheński ratusz. Wcześniej prowadzone badania metodami bezinwazyjnymi nie dały dokładnych wyników. Dlatego podjęto decyzję o wykonaniu prac archeologicznych. Rozpoczęły się one pod koniec marca 2017 r. Uzyskane informacje ujęto w Projekcie Rewitalizacji. Już wtedy mówiono o ewentualnych odkrywkach dawnych fundamentów i odkryciu jego piwnic. W związku z ograniczonymi środkami finansowymi badania te można określić jako sondażowe. Po odkryciu górnych fundamentów ratusza, pozostałości szybu i znalezieniu wielu fragmentów ceramiki pradziejowej sporządzono odpowiednią dokumentację i prace zakończono. Fundamenty zabezpieczono i zasypano a płytę Rynku przywrócono do poprzedniego stanu. W dniu 19 maja 2017 r. na płycie Rynku odbyła się wielka uroczystość – Wojewódzkie Obchody Dnia Strażaka, związana z otwarciem nowego budynku strażnicy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Bochni. Do czasu rozpoczęcia w październiku 2018 r. inwestycji „Rynek OD-NOWA” centrum miasta zostało przywrócone do wcześniejszych standardów znanych mieszkańcom. Jednak fizyczne odkrycie fundamentów ratusza rozbudziło nadzieje na odnalezienie nieznanych artefaktów z przeszłości nawet z czasów panowania króla Kazimierza Wielkiego (1333–1370).
Zobacz galerię

Rynek Główny przed rewitalizacją cz.1 (2008-2015)


Jaki Rynek Główny? To przecież nie Kraków! W potocznej mowie w naszym mieście mamy: Rynek, Górny Rynek, Ruski Rynek, rynek-targ. Bocheński Rynek Główny stał się w ostatnich latach jednym z głównych tematów zarówno w lokalnej publicystyce jak również rozmowach pomiędzy mieszkańcami. Jedni stawali po stronie krytyków koncepcji rewitalizacyjnej, inni – i była ich mniejszość- bronili przyjętych rozwiązań. Jedno jest jednak pewne, Rynek po rewitalizacji jest inny niż był. Niektórzy twierdzą, że taki „niebocheński”. W tym projekcie górną cezurę czasową jest koniec 2015 r. Zapraszam do oglądnięcia bocheńskiej agory, która pozostała w naszych wspomnieniach i zdjęciach.
Zobacz galerię

Bochnia. Miasto tak jak Rzym położone na 7 wzgórzach?


Bochnia. Miasto położone tak jak Rzym na siedmiu wzgórzach. Czy to prawda? Zapraszam do oglądania projektu zawierającego panoramy wykonane ze wzgórz otaczających Bochnię i stanowiących jej integralną część. Zdjęcia wykonywano na przestrzeniu kilkunastu lat, bowiem trzeba było spiąć wiele wypadkowych takich jak: dobrą widoczność, ciekawe światło, czas i możliwość wejścia na odpowiednią wysokość. W projekcie prezentuję małą część posiadanych panoram. Największą jaką wykonałem ze wzgórza Uzbornia po wydrukowaniu ma długość ok. 550 cm i "waży" bagatela 6,4 GB. Została wydrukowana i znajduje się w jednej ze szkół w Bochni. Panoramy to szczególne fotografie, takie rzeczy jak inny niż standardowy format, duża ilość szczegółów wymagają skupienia podczas oglądania. Czasem wzrok ucieka w charakterystyczne, znane budynki czy detale architektoniczne. Niekiedy, spojrzenie z daleka, najczęściej z pewnej wysokości umożliwia zauważenie rzeczy niewidzianych z bliska. Bezcenne jest zobaczenie porządku architektonicznego lub jego braku i elementów architektury krajobrazu. Dlatego, dawni fotograficy często wspinali się na wzgórza otaczające miasto i uwieczniali je na dostępnych nośnikach np. płytkach szklanych lub błonach negatywowych a później na zdjęciach. Ale nie tylko oni...
Zobacz galerię

Herb Bochni w architekturze miasta


Przed nadchodzącą wielką rocznicą 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę w lokalnej przestrzeni publicznej pojawiła się dyskusja nad przywrócenie starego-obowiązującego przed 2003 r.- herbu Bochni. Temat nie uzyskał poparcia społecznego i władz lokalnych. Jednak felieton "Dziesięć powodów dla których warto zmienić Herb Bochni" był czytany i komentowany. W tym projekcie przedstawiam herby naszego miasta, które można znaleźć w architekurze miasta ale nie tylko. Pragnę zwrócić uwagę, że nie tak łatwo znaleźć obowiązujący herb Bochni w naszej współczesnej przestrzeni. Wręcz przeciwnie wszędzie widać "Królewsko-Górniczy" herb Bochni. Zobaczycie go Państwo w architekturze miasta ale również identyfikują się z nim najstarsze stowarzyszenia solngo grodu takie jak: Stowarzyszenie Bochniaktów i Miłośników Ziemi Bocheńskiej, czy Bocheński Klub Sportowy.

Analizując herby miast górniczych i przemysłowych można zauważyć ciekawe zjawisko dotyczące swego rodzaju trwałości herbów i związanych z nim tradycji heraldycznych. Niektóre miasta próbując iść w "nowoczesność" potrafią wyzbyć się swojej przeszłości, jakby była ona czymś co nie jest powodowem do dumy, i zmienić herb na nowoczesny logotyp. Działanie te przedstawiane jest często jako "element rozwoju", czy "wyjście naprzeciwko możliwości zastosowania nowego herbu jako znaku towarowego". W uproszczeniu takie działanie można określić jako wypieranie herbów przez logotypy. Podsumowując, herb patrzy w przeszłość, a logo w przyszłość, bowiem wskazuje perspektywy rozwoju miasta i jego docelowy wizerunek. Dokładnie takie zjawisko mieliśmy w Bochni dwie dekady temu. Czy to wyszło na dobre miastu?
Zobacz galerię

Happy New Year


Szczęśliwego Nowego Roku !!! Zdjęcia uwieczniają Sylwestra i Nowy Rok 2015 r. Ale życzenia są nadal aktualne.
Zobacz galerię

Bocheńskie fontanny


Bocheńskie fontanny
Czy Bochnia w dawnych czasach miała fontannę? To temat na oddzielny post. W tym projekcie przedstawiam Państwu zdjęcia trzech bocheńskich fontann, które znajdują się na bocheńskim Rynku, Plantach Salinarnych i w tężni na Plantach Salinarnych.
Zobacz galerię

Zamek Żupny


Zamek Żupny w Bochni.
Nie jest moim zamiarem opisywać historię Zamku. Temat ten jest słabo zbadany, jednak na podstawie dostępnych źródeł można przynajmniej częściowo przedstawić jego historię. Zainteresowanych odsyłam do wspaniałego opisu tego obiektu pióra Janusza Paproty zawartego na jego witrynie: https://bochenskiedzieje.pl/zabytki/budynki-miejskie/144-zamek-zupny Od kilku lat w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje na temat jego remontu, rewitalizacji czy ewentualnych prac archeologicznych. W listopadzie 2024 r. w wyniku bardzo złego stanu technicznego zdemontowano ganek i część drewnianego zadaszenia.
Z informacji przekazanych przez archeologa Marka Maternę - starszego kustosza Muzeum im. prof. Stanisława Fischera, obecne mury zewnętrzne do wysokości pierwszego piętra pochodzą z XVI wieku a od wewnątrz pokryte są malowidłami ściennymi z XVIII wieku. Stąd w 2017 roku obiekt został wpisany do Rejestru Zabytków Nieruchomych, co obecnie generuje obowiązek podjęcia szeregu działań zmierzających do zabezpieczenia budynku przed dalszym niszczeniem. Powoduje również konieczność zastosowania się do wytycznych i zaleceń konserwatorskich na etapie projektowania oraz obligatoryjnego prowadzenia badań archeologicznych, które winny poprzedzać prace remontowe i budowlane. Podkreślenia wymaga fakt, że podczas prowadzonych badań odkryto w bezpośrednim sąsiedztwie Zamku średniowieczne nawarstwienia, co w skali naszego miasta jest wydarzeniem bez precedensu.
Zobacz galerię

Gwarki bocheńskie


Gwarki bocheńskie
W trakcie rewitalizacji bocheńskiego rynku i Plant Salinarnych opracowano projekty gwarków, które swoim wyglądem nawiązują do historii Bochni. Obecnie, (grudzień 2024 r.) zamontowano 4 figurki nawiązujące do solnej historii Bochni. Jeden z nich, obok altany, przedstawia muzyka orkiestry salinarnej, drugi, obok Muzeum Motyli - nawiązuje wyglądem do specyfiki tej placówki, trzeci to kopacz przy bałwanie solnym, czwarty to szewc w pobliżu Szybu Sutoris. Wszystkich gwarków ma być sześć. Oprócz wymienionych, planowane jest zamontowanie figur na: Placu Czaplińskiego, Placu Pułaskiego, obok Zamku Żupnego oraz obok dawnego nadszybia Regis.
Zobacz galerię

Bochnia at night.


Bochnia at night. Bochnia nocą to gra światła i cieni. Jest ciemno i zarazem jasno. Mieszanka różnokolorowych świateł wysyłanych przez uliczne latarnie, okna wystawowe, reklamy i światła samochodów tworzy kalejdoskop, którego za dnia nigdy nie zobaczymy. A gdy jeszcze spadnie deszcz, to tworzy się lustro odbijające to wszystko i potęgujące wrażenia. Zakamarki ulic wyglądają jak sceny z filmów. I jeszcze niebo, czasami pełne gwiazd. A nasza wyobraźnia działa jak potęgowanie w matematyce. Posiadam setki nocnych zdjęć Bochni, w tym projekcie prezentuję ich niewielką część.
Zobacz galerię

Bochnia. Main Square at night.


Bochnia. Main Square at night
Bocheński Rynek nocą, zaraz po opadach i topieniu się śniegu, z pięknym odbiciem świateł na płycie. Data wykonania zdjęcia: 11 lutego 2022 r.
Zobacz galerię

Okna do Bochni.


„Okna do Bochni” to meta-foto-fizyczne oznaczenie granicy prywatności od sfery publicznej naszych domów, rodzin, nas samych. To taka bocheńska granica oddzielająca sacrum od profanum. Przestrzenie, które nie wykluczają siebie nawzajem ale funkcjonują razem a nawet nie mogą istnieć jedna bez drugiej. W każdej kulturze, na każdym kontynencie, w każdej cywilizacji istniały okna w takiej czy innej formie. Zza okien, po kryjomu można było podglądać to co działo się na ulicy, u sąsiada, na podwórku. Okna, oddzielają dwa porządki świata, jak dzień i noc ale dają kontrolę nad nimi.
Przez kilka lat fotografowałem drzwi i okna do Bochni, te najstarsze, najbardziej zniszczone, najbardziej ciekawe pod względem budowy i wyglądu, z historią mi nie znaną lub częściowo znaną. Te, które były nowoczesne, z pcv, aluminium, nie znalazły się w projekcie. Na stronie prezentuje niewielką część posiadanych fotografii.
Zobacz galerię

Drzwi do Bochni


Drzwi do Bochni

„Drzwi do Bochni” to meta-foto-fizyczne oznaczenie granicy prywatności od sfery publicznej naszych domów, rodzin, nas samych. To taka bocheńska granica oddzielająca sacrum od profanum. Przestrzenie, które nie wykluczają siebie nawzajem ale funkcjonują razem a nawet nie mogą istnieć jedna bez drugiej. W każdej kulturze, na każdym kontynencie, w każdej cywilizacji istniały drzwi w takiej czy innej formie. Za zamkniętymi drzwiami zapadały decyzję dotyczące przyszłości świata, kraju, miasta, rodziny i nas. Akty miłości, przyjście na świat i zejście z niego, wszystko to dzieje się przy zamkniętych lub przymkniętych drzwiach. Drzwi, oddzielają dwa porządki świata, jak dzień i noc. Jacy jesteśmy po jednej a jacy po drugiej stronie drzwi. Po nocy przychodzi dzień, a zamknięte drzwi kiedyś będą otworzone…
Przez kilka lat fotografowałem drzwi do Bochni, te najstarsze, najbardziej zniszczone, najbardziej ciekawe pod względem budowy i wyglądu, z historią mi nie znaną lub częściowo znaną. Te, które miały już nowoczesny zamek i klamki nie znalazły się w projekcie. Na stronie prezentuje niewielką część posiadanych fotografii.
Zobacz galerię